30 lipca 2009
27 lipca 2009
11. Kinga i Krzyś
No to w sobotę mój Ukochany Kuzyn zmienił stan cywilny :-)
Mam przesliczną szwagierkę :-)
Mam przesliczną szwagierkę :-)
20 lipca 2009
10. CANDY
Yyyy... gdzie nie spojrzeć, rozdają słodkości, a ja chciałabym mieć je wszystkie :-(
Candy u TuKary

U Cérie takie cuda

Potwornie manualnie slodko

Juunka rozdaje

W Atelier Konstancji turkusiki

Renee rozdaje kolczyki

kulbisia pragnie podarować kosmetyczkę i kolczyki

Z kuferka Loreny można wylosować takie cuuuuuuuuuda - chylę czoła przed niesamowitym talentem

Niebiańskie serducha u Jolinki

Anioły zamieszkały w Zaciszu
Candy u TuKary

U Cérie takie cuda

Potwornie manualnie slodko

Juunka rozdaje
W Atelier Konstancji turkusiki
Renee rozdaje kolczyki

kulbisia pragnie podarować kosmetyczkę i kolczyki

Z kuferka Loreny można wylosować takie cuuuuuuuuuda - chylę czoła przed niesamowitym talentem

Niebiańskie serducha u Jolinki

Anioły zamieszkały w Zaciszu

9. Weekendowe niepogody
W piątek sierściuchy nie chciały się zaprzyjaźnić, więc "tymczasowy" został sam w domu, a domownik pojechał ze mną na wieś (i zostaje na tydzień).
Po drodze spotkałyśmy takie śliczności:
W sobotę żar lał się z nieba, ale twardo pieliliśmy grządki :-( Nie było kiedy zdjęć porobić :-( Ok. 21:00 zaszumiało, pociemniało i biegiem do chałupy, bo wiatrzysko gałęziami rzucało. No i jak zaczęło padać, tak nie skończyło do niedzielnego wieczoru. Ja z mamusą wróciłyśmy do Łodzi [powinien być zakaz pracy w wakcje ;-)], a siostra dziś obrywała czerwone porzeczki i nie wpadła na to, by obfocić krzaczki :-( Narwała dwa wiadra, więc jeszcze dziś czeka mnie zasłoikowanie szklanek i pierwszy etap mniamuśnej sałatki z zielonych pomidorów. Porzeczki zostawiam na jutrzejsze przedpołudnie :-(
Po drodze spotkałyśmy takie śliczności:
W sobotę żar lał się z nieba, ale twardo pieliliśmy grządki :-( Nie było kiedy zdjęć porobić :-( Ok. 21:00 zaszumiało, pociemniało i biegiem do chałupy, bo wiatrzysko gałęziami rzucało. No i jak zaczęło padać, tak nie skończyło do niedzielnego wieczoru. Ja z mamusą wróciłyśmy do Łodzi [powinien być zakaz pracy w wakcje ;-)], a siostra dziś obrywała czerwone porzeczki i nie wpadła na to, by obfocić krzaczki :-( Narwała dwa wiadra, więc jeszcze dziś czeka mnie zasłoikowanie szklanek i pierwszy etap mniamuśnej sałatki z zielonych pomidorów. Porzeczki zostawiam na jutrzejsze przedpołudnie :-(
17 lipca 2009
8. Nędzny żywot rolnika
Ech... nie znosze takiej pogody. Pojade tylko po Kotka, ktory bedzie u nas goscinnie mieszkal. Musze siersciuchy chyba w osobnych pokojach zostawic, bo zabrac ze soba nie moge :-(
Zabiore aparat. Hmmm... ale zarosnietego ogrodu raczej fotografowac nie bede ;-) Ale moze pozeczki...
Zabiore aparat. Hmmm... ale zarosnietego ogrodu raczej fotografowac nie bede ;-) Ale moze pozeczki...
14 lipca 2009
7. Krakowskie wspominki
Sroda, 8 VII 2009
Niepotrzebnie kladlam sie, bo... za pozno wstalam :-( Dobrze, ze bylam w calosci spakowana, bo tylko wrzucilam na nogi siostry trampki i biegiem na autobus. Dobrze, ze bilet od kilku dni czekal w portfelu. Nie wiem jak to zrobila, ale... dobieglam w niecaly kwadrans i jeszcze 5 minut mialam do odjazdu. Lyknelam aviomarin i... zasnelam. Co jakis czas otwieralam oko - bila sciana wody, wiec lulam dalej ;-) W Czestochowie sniadanko na dworcu, kolejna tabletka i dalej lulamy ;-) i od 6 do 12 niewiele przeschlam, szczegolnie ze WSZYSTKO co mialam na sobie bylo mokre. Nie ma jak poranna burza ;-)
Przed 12 zajechalam, Staszek odebral mnie z dworca, wyrzucil przy bramie Florianskiej i... do 17 nie udalo mi sie dotrzec do Sukiennic :-)
ciąg dalszy nastąpi...
Niepotrzebnie kladlam sie, bo... za pozno wstalam :-( Dobrze, ze bylam w calosci spakowana, bo tylko wrzucilam na nogi siostry trampki i biegiem na autobus. Dobrze, ze bilet od kilku dni czekal w portfelu. Nie wiem jak to zrobila, ale... dobieglam w niecaly kwadrans i jeszcze 5 minut mialam do odjazdu. Lyknelam aviomarin i... zasnelam. Co jakis czas otwieralam oko - bila sciana wody, wiec lulam dalej ;-) W Czestochowie sniadanko na dworcu, kolejna tabletka i dalej lulamy ;-) i od 6 do 12 niewiele przeschlam, szczegolnie ze WSZYSTKO co mialam na sobie bylo mokre. Nie ma jak poranna burza ;-)
Przed 12 zajechalam, Staszek odebral mnie z dworca, wyrzucil przy bramie Florianskiej i... do 17 nie udalo mi sie dotrzec do Sukiennic :-)
ciąg dalszy nastąpi...
13 lipca 2009
6. CANDY BLOG
No to wróciłam z Mariapoli i... zobaczymy (czyli kliknąć na linijki ;-) ), gdzie rozdają słodkości ;-)
TuKara oddaje cudną zakładkę do książki:

Nawet sklep, w którym potrafię zostawić częsć pensji, organizuje CANDY

Jesli ktoś ma ochotę zrobić własną torebkę, powinien zajrzeć tutaj

Agata rozdaje serwertki i przyprawniki

Słodkościami częstuje również Jednoskrzydła

Od Kini mam ochotę na orchideę do wyhaftowania
TuKara oddaje cudną zakładkę do książki:

Nawet sklep, w którym potrafię zostawić częsć pensji, organizuje CANDY

Jesli ktoś ma ochotę zrobić własną torebkę, powinien zajrzeć tutaj

Agata rozdaje serwertki i przyprawniki

Słodkościami częstuje również Jednoskrzydła

Od Kini mam ochotę na orchideę do wyhaftowania

6 lipca 2009
5. Urlopowanie
Ech... Nie znoszę szykowania się, pakowania :-( Ale muszę :-( W środę przed świtem niemalże ruszam na Mariapoli podładować akumulatory :-) Czeka mnie podróż PKS do Krakowa, bo taniej niż pociągiem... Aviomarin do żołądka, makulatura pod tyłek i... może przeżyję bez jakichś drastycznych zdarzeń...
Będę jak wrócę :-)
Będę jak wrócę :-)
5 lipca 2009
4. W Barbiczkowie ;-)
Ta upalna pogoda okropnie rozleniwia :-( Zupełnie nie wiem jakim cudem czasem deszczowi udaje się przedrzeć przez to słońce...
Udało mi się zaledwie odziać Barbie.
I wpaść na pomysł nowych kolczyków :-)
Udało mi się zaledwie odziać Barbie.
I wpaść na pomysł nowych kolczyków :-)
4 lipca 2009
3. Pokątnie wykolczykowane
Koszmarrrrrrrna pogoda :-( Nawet wiatrak niewiele chłodu daje :-( Kiciuś wyleguje się na progu balkonu - nawet nie ma siły na psoty czy na zaczepianie Wiórka... Biedne futrzaki :-(
Mój kot chyba jakiś nietypowy jest - pcha się pod kran z zimną wodą i dopiero, gdy wygląda jak przemoczony dywanik, opuszcza umywalkę lub zlew.
Wyszperałam z półek, pudełeczek, puszeczek, szuflad kolczyki, które nie poszły do ludzi. Może powinny iść dalej...? za drobną opłatą, bym mogła iść na jesieni na wymarzone studia...
Mój kot chyba jakiś nietypowy jest - pcha się pod kran z zimną wodą i dopiero, gdy wygląda jak przemoczony dywanik, opuszcza umywalkę lub zlew.
Wyszperałam z półek, pudełeczek, puszeczek, szuflad kolczyki, które nie poszły do ludzi. Może powinny iść dalej...? za drobną opłatą, bym mogła iść na jesieni na wymarzone studia...
3 lipca 2009
2. Wygrałam CANDY :-)
Wygrałam Candy u Kasi :-)
Dziś, znaczy w piątek, czyli wczoraj ;-) przyszła do mnie paczuszka, a w niej skarby, dzięki którym będę mogła nauczyć się haftować :-)
[zdjęcie dorzucę jak tylko znajdę drugi aparat, bo ten lepsiejszy siostra zabrała na Sardynię]
Za kilka dni wyjeżdżam na rekolekcje do Krakowa, więc za krzyżyki wezmę się po powrocie, a na rekolekcje zabiorę kordonki, frywolitki, szydełko... Barbie za duża, ale mogę Shelkę zabrać ;-) no i pewnie troszkę wełny do filcowania igiełkami się znajdzie w torbie ;-) Będę miała co robić w PKSie między jednym a drugim........ ech... choroba lokomocyjna - nieprzyjemna rzecz :-( Chyba, że okaże się, iż pociąg będzie tańszy.
Się rozgaduję :-( Podobno, żeby zamknąć mi buzię, wystarczy wsadzić mnie w samochód ;-)
Przepraszam za styl/gramatykę... mojej polonistce z liceum nie udało się go ze mnie wyplenić. Ot taki już mój wątpliwy urok ;-)
Postanowiłam wziąć się za bloga, a nie w jedynych wolnych chwilach polować na CANDY ;-)
Przerzucę się znowu na polowania w antykwariatach ;-)
Czasami zdarza się, że książeczki się dublują, ale będą jak znalazł, gdy przyjdzie czas na moje CANDY ;-) A w planach: z okazji setnego posta, urodzinowe (przed Bożym Narodzeniem), a jeśli zdarzy się cud i dostanę pracę to będzie kolejny powód do obdarowywania :-)
A póki co trzeba wymyśleć skąd wziąć 3000 zł na arteterapię w Instytucie Ericksonowskim :-(
Wyganiają mnie spać :-(
Jutro trzeba jechać pogrzebać trochę w rozgrzanej ziemi i pozbyć się zielska z grządek :-( To cholerstwo zawsze lepiej rośnie niż warzywka :-( I siać/sadzić tego nie trzeba :-(
Idę spaaaaaać...
Dobrej nocki wszystkim, którzy tu niechcący zbłądzili ;-)
Dziś, znaczy w piątek, czyli wczoraj ;-) przyszła do mnie paczuszka, a w niej skarby, dzięki którym będę mogła nauczyć się haftować :-)
[zdjęcie dorzucę jak tylko znajdę drugi aparat, bo ten lepsiejszy siostra zabrała na Sardynię]
Za kilka dni wyjeżdżam na rekolekcje do Krakowa, więc za krzyżyki wezmę się po powrocie, a na rekolekcje zabiorę kordonki, frywolitki, szydełko... Barbie za duża, ale mogę Shelkę zabrać ;-) no i pewnie troszkę wełny do filcowania igiełkami się znajdzie w torbie ;-) Będę miała co robić w PKSie między jednym a drugim........ ech... choroba lokomocyjna - nieprzyjemna rzecz :-( Chyba, że okaże się, iż pociąg będzie tańszy.
Się rozgaduję :-( Podobno, żeby zamknąć mi buzię, wystarczy wsadzić mnie w samochód ;-)
Przepraszam za styl/gramatykę... mojej polonistce z liceum nie udało się go ze mnie wyplenić. Ot taki już mój wątpliwy urok ;-)
Postanowiłam wziąć się za bloga, a nie w jedynych wolnych chwilach polować na CANDY ;-)
Przerzucę się znowu na polowania w antykwariatach ;-)
Czasami zdarza się, że książeczki się dublują, ale będą jak znalazł, gdy przyjdzie czas na moje CANDY ;-) A w planach: z okazji setnego posta, urodzinowe (przed Bożym Narodzeniem), a jeśli zdarzy się cud i dostanę pracę to będzie kolejny powód do obdarowywania :-)
A póki co trzeba wymyśleć skąd wziąć 3000 zł na arteterapię w Instytucie Ericksonowskim :-(
Wyganiają mnie spać :-(
Jutro trzeba jechać pogrzebać trochę w rozgrzanej ziemi i pozbyć się zielska z grządek :-( To cholerstwo zawsze lepiej rośnie niż warzywka :-( I siać/sadzić tego nie trzeba :-(
Idę spaaaaaać...
Dobrej nocki wszystkim, którzy tu niechcący zbłądzili ;-)
1. Przenosiny
Ponieważ nie podoba mi się blox, przenoszę się tutaj ;-)
i metodą kopiuj/wklej z poprzedniego bloga ;-)
Jestem... starą dziewczynką ;-)
Moje ręce zawsze muszą mieć jakieś zajęcie:
a to origami czy szydełko (w czasie zajęć na kursach, coby nie zasnąć ;-) )
a to filcowanie igłami (również na radach pedagogicznych)
a to pergamano
a to biżuteria
a to frywolitka na igle
a to dzierganie na drutach ciuszków dla Barbie
a to quiliing
a to iris folding
a to modelina
A w kolejce czeka:
decoupage
haftowanie
frywolitka na czółenku
koronka klockowa
haft matematyczny
tkanie
i jeszcze witrażyki mi się spodobały, ale... to chyba najdroższe hobby :-(
po drodze pewnie jeszcze coś się znajdzie ;-)
i metodą kopiuj/wklej z poprzedniego bloga ;-)
Jestem... starą dziewczynką ;-)
Moje ręce zawsze muszą mieć jakieś zajęcie:
a to origami czy szydełko (w czasie zajęć na kursach, coby nie zasnąć ;-) )
a to filcowanie igłami (również na radach pedagogicznych)
a to pergamano
a to biżuteria
a to frywolitka na igle
a to dzierganie na drutach ciuszków dla Barbie
a to quiliing
a to iris folding
a to modelina
A w kolejce czeka:
decoupage
haftowanie
frywolitka na czółenku
koronka klockowa
haft matematyczny
tkanie
i jeszcze witrażyki mi się spodobały, ale... to chyba najdroższe hobby :-(
po drodze pewnie jeszcze coś się znajdzie ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)